Wyszukiwanie
Polski
  • English
  • 正體中文
  • 简体中文
  • Deutsch
  • Español
  • Français
  • Magyar
  • 日本語
  • 한국어
  • Монгол хэл
  • Âu Lạc
  • български
  • Bahasa Melayu
  • فارسی
  • Português
  • Română
  • Bahasa Indonesia
  • ไทย
  • العربية
  • Čeština
  • ਪੰਜਾਬੀ
  • Русский
  • తెలుగు లిపి
  • हिन्दी
  • Polski
  • Italiano
  • Wikang Tagalog
  • Українська Мова
  • Inne
  • English
  • 正體中文
  • 简体中文
  • Deutsch
  • Español
  • Français
  • Magyar
  • 日本語
  • 한국어
  • Монгол хэл
  • Âu Lạc
  • български
  • Bahasa Melayu
  • فارسی
  • Português
  • Română
  • Bahasa Indonesia
  • ไทย
  • العربية
  • Čeština
  • ਪੰਜਾਬੀ
  • Русский
  • తెలుగు లిపి
  • हिन्दी
  • Polski
  • Italiano
  • Wikang Tagalog
  • Українська Мова
  • Inne
Tytuł
Transkrypcja
Następnie
 

Zachwyt nad naturą i przyjaciółmi zwierzętami , część 1 z 8

Szczegóły
Pobierz Docx
Czytaj więcej
Dzisiaj jest 10 lipca. Było około piątej rano, kiedy właśnie skończyłam moją codzienną pracę dla Supreme Master TV, wszelkiego typu zadania. Wyszłam, żeby nabrać trochę deszczówki do mycia i… I wtedy piękny, piękny, mały osoba-ptaszek pojawił się tuż przed moim namiotem, przysiadając na małej gałązce średniego drzewka, młodego drzewka. Większość drzew wokół tego namiotu są młode i nieduże krzewy. Ale wiele z nich jest bardzo dużych i wysokich, tak wysokich, że trzeba naprawdę wyciągnąć szyję, by widzieć ich wierzchołki. Osoba-ptak siedział sobie tam przez chwilę, potem zauważyłam, przywitałam się, pomachałam i tak dalej –to była ona – i nie przestraszyła się ani nie odleciała. Zapytałam ją, czy ma jakąś wiadomość lub coś, co chciałaby mi przekazać, a ona odpowiedziała: „Tak”. Powiedziała: „Zakłócające spokój żarliwe duchy zniknęły”. A ja odpowiedziałam: „Dziękuję”. A ona dodała: „Proszę, nie martw się”. Odrzekłam: „Nie, nie. Nie martwię się, naprawdę nie aż tak bardzo. Mam na głowie wiele innych spraw, nie tylko zmartwienia, ale nie ma to nic wspólnego z zakłócającymi spokój żarliwymi duchami”.

A potem odleciała w dół, na małą ścieżkę, gdzie właśnie sprzątałam o poranku, obok wiadra z deszczówką. Nie bała się, siedziała blisko i chciała napić się wody wypływającej z mojego prysznica. Powiedziałam: „Nie, nie, nie. Nie rób tego. To jest brudne. Niedaleko tu jest strumień, przy moim namiocie. Idź i napij się”. Ona się nie bała. Martwiłam się, że moja woda nie jest czysta, bo miałam trochę zabłocone buty i tak dalej. Więc ciągle ją odpędzałam i czułam się okropnie. Powiedziałam: „Przepraszam. Nie pij tej wody. Jest brudna. Wygląda też bardzo mętnie”. I czułam się tak źle, bo ona właśnie przyniosła mi dobre wiadomości. A ja tylko ją tak odprawiłam, tak niegrzecznie i bez taktu. Mam nadzieję, że ona to rozumie i mi wybaczy. Och, właśnie mi powiedziała, że mi wybaczyła. To znaczy, powiedziała mi potem, że mi wybaczyła, więc… Ale nadal czuję się źle. Nadal czuję się źle.

Ja zapisuję pewne małe drobiazgi. Jest wiele, wiele innych rzeczy, których nie mogę zapisać, ani wam powiedzieć. Może dużo później. Od dawna nie padało, a moje zapasy deszczówki prawie się skończyły. Z nadzieją, powiedzieli, że za jakieś 10 dni spadnie deszcz – miejmy nadzieję, że wystarczająco dużo, abym miała zapas wody na długi czas, aż do następnego deszczu. Zastanawiałam się, by poprosić BOGA o pozwolenie czy mogę zrobić pewien rytuał przywołujący deszcz. Cóż, Bóg powiedział mi: „Nie” - że nie powinniśmy wymuszać Bogów Deszczu i zespołów, by robili rzeczy wbrew porządkowi świata, zgodnie z którym to oni decydują, czy w określonych sytuacjach i regionach ma padać deszcz, czy nie. Ale obecnie jest dużo deszczu– w niektórych miejscach za dużo, w innych za mało, a gdzie indziej wcale. Sytuacja naszego świata jest naprawdę trudna i ja nie wiem już, jak powiedzieć ludziom, by ograniczyli wytwarzanie karmy, aby uzyskać lepszy przychód zasług. To takie trudne. W moim sercu czuję tak wielki ból, że nie mogłam pomóc szybciej.

Ostatnio Król Sy powiedział, że medytacja QuanYin (na wewnętrzne Niebiańskie Światło i Dźwięk) pomoże utrzymać pokój dłużej. A więc powiedziałam wam: „Dobrze, będziemy medytować i poświęcimy część naszych godzin medytacji Quan Yin na rzecz pokoju”. Tak właśnie zrozumiałam Jego słowa. Później On powiedział mi: „Nie, to nie tak”. Powiedział, że ludzie w każdym kraju i w jakimkolwiek świecie powinni praktykować QuanYin (medytację na wewnętrzne Niebiańskie Światło i Dźwięk), a wtedy będą mieli wieczny pokój. Och, wtedy pomyślałam: „Ach, teraz rozumiem. Teraz rozumiem lepiej”. Bo zawsze myślałam, że nigdy nie będę mogła polegać na ludziach tego świata, bo oni są tak... Zostali tak głęboko zatruci, jakby byli odurzeni narkotykami lub karmieni zbyt dużą ilością tabletek nasennych, przez co nie mogą się obudzić. Nie potrafią słuchać tego, co mówię, mimo że mówię prostym językiem, łatwym do słuchania i zrozumienia. Och, nigdy nie zdołam pojąć, dlaczego ludzie nie potrafią zrozumieć logicznej, prostej i prawdziwej mowy. I tego, jak sądzę, nigdy nie zrozumiem. Ale zbytnio mnie to boli. Tak bardzo boli mnie ich los, że nie potrafię już zastanawiać się, dlaczego oni tego nie rozumieją. Tylko każdego dnia czuję w sercu taką pilną potrzebę, że, o Boże, oni wciąż nie stali się weganami, nie mówiąc już o tym, by szli za mną i praktykowali Metodę Quan Yin.

Ach, tak, teraz rozumiem, dlaczego Król Sy wspomniał Quan Yin (medytację na wewnętrzne Niebiańskie Światło i Dźwięk). Myślałam, że chodziło mu o to, iż powinniśmy praktykować Quan Yin. To mój automatyczny sposób myślenia, że no cóż, musimy więcej medytować dla świata, skoro Król Sy wspomniał o Quan Yin. Ale właściwie chodziło mu o to, to, co powiedział, że każdy na świecie powinien iść za Metodą Quan Yin i ją praktykować. I teraz też wiem, ponieważ nasza Metoda Quan Yin obejmuje wegański styl życia. I właśnie dlatego sam wegański styl życia jest już, jeśli tak można powiedzieć, zbawieniem dla świata. Ale jeśli wy, wszyscy, praktykujecie Metodę Medytacji Quan Yin, budząc dzięki temu swoje wielkie Ja dzięki Łasce BOGA, to oczywiście wszystkie nasze moce razem wzięte na tym świecie będą, och, niesamowicie, niesamowicie, niesamowicie potężne, niezmiernie, niezmiernie, niezmiernie ogromne. Ach, nie wiem, czy ten dzień nadejdzie za nim umrę, bo tym razem nie chcę już wracać.

Tak, wszyscy Mistrzowie wiedzą, że ratować ludzi jest trudniej niż ratować osoby-zwierzęta. Osoby-zwierzęta szybciej niż ludzie rozumieją logikę, błogosławieństwo oraz wszelkiego typu cnoty i dobroć. Tak jak jakiś czas temu, kiedy przez długi czas nie widziałam moich osób-psów, podróżując po świecie, prowadząc wykłady i tak dalej, a potem wróciłam. A kiedy zabrałam je na spacer, to powiedziałam to samo, co wcześniej, bo kiedy zabrałam je pierwszy raz, ciągnęły mnie. Dwa osoby-psy mnie ciągnęły. I pomyślałam: „Dlaczego tak jest teraz? Nie? „Zapomniałyście, czego was uczyłam?” Więc powiedziałam jeszcze raz: „Pamiętajcie, ‘do nogi’, ‘zostań’. A jeśli jeden z was jest zajęty swoimi sprawami, to drugi powinien poczekać, tak jak mówiłam, poczekać na brata lub siostrę, a potem ruszymy dalej”. Więc czekają na zmianę i są bardzo posłuszne.

Nie ja mam jednak szczęścia, by być z moimi osobami-psami przez cały czas. Kiedy mnie nie ma, różni opiekunowie na zmianę się nimi zajmują, albo jeżdżąc w różne miejsca, zawsze są to inne osoby, które opiekują się moimi osobami-psami. Nie szkolą ich więc tak, jak ja to robię, a osoby-psy zapominają. Ale kiedy wróciłam, od razu się do tego przyzwyczaiły, jeszcze tego samego dnia. I nawet gdy poprosiłam innego asystenta, by rozmawiał z osobami-psami w ten sam sposób, od razu to zrozumiały. Nie robiły problemów, ani nic takiego. O ile opiekun lub asystent jest chętny, osoby-psy będą słuchać. Będą wiedzieć, że współpraca jest dla nich bardzo korzystna. Ale nie jestem pewna, czy na przykład, jeśli przez długi czas pracowałam z asystentem i wyszkoliłam go w inny sposób, a potem przyszedł ktoś inny i wyszkolił go inaczej… jest zbyt wielu trenerów. Zastanawiam się, czy w ogóle pamiętają moje szkolenie. Może pamiętają, ale tylko wtedy, gdy jestem z nimi, kiedy wrócą, i im o tym przypomnę.

Ostatnio dowiedziałam się, że moje (osoby-)psy czują się spokojniejsze i już teraz się nie boją, więc stały się bardziej ożywione i naturalne tak jak kiedyś. W czasie wojny czasem ich widziałam, a czasem nie. A kiedy mnie nie było, bardzo się bały, więc musiałam z nimi dużo rozmawiać, bardzo, bardzo często, tak wewnątrz, jak i przez telefon. Kiedy dzwonię, proszę asystenta (osób-)psów, żeby ustawił ich iPhone bardzo głośno, tak żeby kiedy mówię, asystent mógł mnie słyszeć, i (osoby-)psy też. Czasami mówię o różnych sprawach. I nie zawsze mówię o osobach-psach z (osobami-)psami czy do (osób-)psów ale także o innych sprawach, jak sprawy domowe, jedzenie, przydatne rzeczy albo prowadzenie domu, na przykład jak dbać o (osoby-)psy lub jak im kupić ciepłe koce bez prądu.

Photo Caption: „W dzikim świecie upewnijcie się, że wiecie co jest co, zanim zaakceptujecie”

Pobierz zdjęcie   

Obejrzyj więcej
Wszystkie części (1/8)
1
Między Mistrzem a uczniami
2026-07-23
1451 Poglądy
2
Między Mistrzem a uczniami
2026-07-24
1011 Poglądy
3
Między Mistrzem a uczniami
2026-07-25
610 Poglądy
4
Między Mistrzem a uczniami
2026-07-26
48 Poglądy
Obejrzyj więcej
Najnowsze filmy wideo
Wieloczęściowa seria: starożytne przepowiednie o naszej Planecie
2026-07-26
26 Poglądy
Podróż przez Krainy Estetyczne
2026-07-26
41 Poglądy
Między Mistrzem a uczniami
2026-07-26
48 Poglądy
Godne uwagi wiadomości
2026-07-25
623 Poglądy
Skróty
2026-07-25
195 Poglądy
Podróż przez Krainy Estetyczne
2026-07-25
339 Poglądy
Między Mistrzem a uczniami
2026-07-25
610 Poglądy
Godne uwagi wiadomości
2026-07-24
8626 Poglądy
Godne uwagi wiadomości
2026-07-24
867 Poglądy
Udostępnij
Udostępnij dla
Umieść film
Rozpocznij od
Pobierz
Telefon komórkowy
Telefon komórkowy
iPhone
Android
Oglądaj w przeglądarce mobilnej
GO
GO
Aplikacja
Zeskanuj kod QR lub wybierz odpowiedni system telefoniczny do pobrania
iPhone
Android
Prompt
OK
Pobierz